Portal o pracy w kraju i za granicą

Jobserver

 

 Jobserver ApS
Odensevej 92
5260 Odense S
Telefon 702 35 702
Fax 66 128 518
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.">Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

to naciągacze, złodzieje. Okradają ludzi poprzez błędne rozliczenia, nie wypłacają pieniędzy w terminie. Wszytskie dokumenty są po duńsku, więc zwykły polski "śmiertelnik" nie jest w stanie zrozumieć co tam jest napisane. Poza tym teraz przchodzą do domu jakieś bliżej nieokreślone duńskie dokumenty - według Pań z biura, to PITy duńskie. No tak, ale jak niby mam to wypełnić, jeżeli nie znam języka duńskiego ??? No i tu pojawia się propozycja ze strony firmy JobServer ( lub T&S - jak kto woli ) że oni za swoich pracowników bardzo chętnie wypełnią tego PITa pod waruniek uiszczenia opłaty ok. 650 zł ( w zależności o kursu korony duńskiej ). Żadna, powtarzam, żadna szanująca się i przede wszytskim uczciwa firma w taki haniebny sposób nie traktuje swoich pracowników !!! Ludzie, uciekajcie póki możecie. To są złodzieje, którzy tak naprawde są nastawieni tylko na zysk , pracownik jest dla nich tylko tanią, głupią (bo nie zna duńskiego) i naiwną siłą roboczą , która myśli że zarobi "kokosy" a w rezutacie pojawiają się tzw. "koszta ukryte" o których nikt nie wspomina przed podpisaneim umowy ... NIE POLECAM !

 

Od 23.04. kiedy ukazaly sie pierwsze materialy w prasie na ten temat wybuchla w Danii afera JS Consulting z Odense - mlodej firmy posredniczacej w zatrudnianiu ludzi w ogrodnictwach i dzialajacej na bardzo podobnych zasadach co Jobserver . Jej wlasciciel Jesper Skouv byl kierownikiem ruchu w firmie Flora Danica do której Jobserver wysylal swoich pracowników wiec sie od nich wlasnie nauczyl przekretów .

Ludzie pracujacy przy pieczarkach w Egehøj Champignon otrzymywali na papierze 105 kr za godzine - ale na reke tylko 30 kr bo na tyle umówili sie z ta firma w Polsce . Cala reszte kasowalo JSC za swoje posrednictwo . Tyle tylko ze w Danii nie mozna wogóle otrzymac zezwolenia na prace jezeli nie otrzymuje sie placy zgodnej z dunskimi ukladami zbiorowymi . To oczywiscie firma obeszla w ten sposób ze do zatwierdzenia poslala kontrakty stwierdzajace ze wszystko jest zgodne z umowami zbiorowymi - ale w kontraktach które otrzymali pracownicy znalazlo sie wtracenie "oprócz placy" . Zadne kwitki wyplaty nie byly pracownikom dostarczane , dostawali tylko co tydzien 1000 kr zaliczki i raz na miesiac koperte z nazwiskiem i suma wyrównania . Tyle tylko ze jedna dziewczyna - Aleksandra dopytywala sie dlaczego nie dostaja wiecej pieniedzy za nadgodziny oraz prace w niedziele i swieta ? No wiec dali jej wolny dzien a jak kolezanki byly w pracy to ona po prostu zniknela ....

Ale odezwala sie z Polski i skontaktowala z dunskim zwiazkiem zawodowym 3F w Odense a ten z agencja informacyjna Ritzaus Bureau która zaczela sie interesowac ta sprawa . Polki zatrudnione w JS Consulting baly sie z nimi rozmawiac - ale w koncu znalazlo sie 5 które powiedzialy ze zarabiaja 30 koron za godzine . No i wtedy walnelo ....

Wlasciciel JSC - Jesper Skouv stwierdzil natychmiast ze to byla "pomylka" w biurze bo mialy zarabiac 60 kr na godzine ( tyle tylko ze sa wycinki z Gazety Wyborczej ze je wlasnie na 30 kr na godzine werbowano ) . Wiec im dal z miejsca "podwyzke" na 60 kr za godzine . Dziwne tylko ze nie wstecz - skoro to byla "pomylka" . Okazalo sie ze dodatki za nadgodziny oraz prace w niedziele i swieta nie byly wyplacane z winy "niekompetetnej pomocy biurowej niedawno zatrudnionej" . I maja byc wyplacone wstecz . Przy okazji okazalo sie tez ze wszyscy pracownicy musieli podpisac deklaracje przynaleznosci do zwiazku zawodowego 3F i odciagano im z placy kontyngent za ta przynaleznosc . Tyle tylko ze tych deklaracji ( i oczywiscie równiez pieniedzy ) nigdzie nie poslano ....

Przy nominalnych 160 godzinach pracy miesiecznie zarobek wynosil 16.800 kr - ale pracownicy otrzymywali 160 x 30 = 4.800 kr . Reszte musiala firma "rozpisac" na wypadek kontroli bo nie mozna tak po prostu pieniedzy pracownika schowac do wlasnej kieszeni . Wiec "rozpisywala" - na fikcyjna przynaleznosc do zwiazków zawodowych i na co tylko sie dalo . M.in. za tapczan w mieszkaniu razem z 4 innymi osobami potracano 5000 kr miesiecznie - od osoby . Firma natomiast placila sama za wynajecie calego mieszkania 5000 kr miesiecznie . No i podobne kreatywne metody ....

Więcej dowiesz się na http://forum.szwecja.pl/viewtopic.php?t=1874&start=0

 

comments

Właścicielem portalu jest Ewa Urbańska - Orneta - www.urbanska.info

Top Desktop version